Posted On 2021-04-18

Podążając przedwojennymi śladami

Radek 0 comments

Dzisiaj odwiedzimy dwa cmentarze ewangelicko-augsburskie w województwie Łódzkim. Osadnictwo niemieckie w okolicach Łodzi rozwinęło się gwałtownie po II rozbiorze Polski, czyli po 1793 r. Rząd pruski chcąc zniemczyć te ziemie sprzyjał osiedlaniu się na nich swoich obywateli. I tak, w łódzkim okręgu przemysłowym, o powierzchni 6500 km2 zamieszkało około 180 tys. Niemców. Większość z nich (85%) była wyznania ewangelickiego. Po 1815 r., gdy te tereny przeszły pod zabór rosyjski, również nowe władze sprzyjały osadnictwu niemieckiemu. Ale nie tylko władze patrzyły przychylnym wzrokiem na Niemców osiedlających się w okolicach Łodzi. Również polscy właściciele ziemscy sprowadzali, z wielką ochotą, na swoje tereny niemieckich chłopów, dając im ziemię na bardzo korzystnych warunkach. Od początku XIX w. założono wiele parafii ewangelickiej, których tragiczny koniec nastąpił w 1945 r.  Dziś po tych czasach zostały liczne lecz bardzo słabo zachowane cmentarze.

Dawny cmentarz ewangelicko-augsburski w Danielowie

Dawny cmentarz ewangelicko-augsburski w Danielowie (51.238297, 19.496578) położony jest w samej wsi, przy skrzyżowaniu asfaltowych dróg. To zapomniane miejsce łatwo poznać – jest to zbiór drzew i krzaków. Na przedwojennej mapie obok cmentarza lub po drugie stronie drogi widnieje symbol kaplicy. Być może był to miejscowy zbór. Nagrobków nie da się dostrzec jeśli się nie wie o tym, że tam są. Przeciskając się między krzakami wchodzimy na cmentarz. Jest tu sporo śladów po miejscach pochówku. W większości są to murowane prostokątne boczne ścianki. Przykryte są często warstwą liści, porośnięte mchem, nieraz zgniecione przez rozrastające się drzewa.

Znajdujemy również kilka nagrobków z napisami w języku niemieckim z pierwszej połowy XX wieku. Na szczycie jednego prostokątnego cokołu widać ślad po uciętym krzyżu. Na dole widnieje porośnięta mchem inskrypcja „RUHE SANFT IN DIESER GRUFT BIS DICH EINST DEINE JESU RUFT”, znacząca „Odpoczywaj spokojnie w tym grobie, aż twój Jezus do ciebie nie zawoła”.

Na innej płycie znajduje się napis „Hier ruht in Gott mein lieber Gatte und guter Vater Daniel Kelner […] 1861-1932 […] Und un[se]re gutte Mutter Er[nft]ine Kelner […] 1862-1937” , czyli „Tu w Bogu spoczywa mój drogi mąż i dobry ojciec Daniel Kelner […] 1861-1932 […] oraz nasza dobra matka Er[nft]ine Kelner […] 1862-1937”.

Podobne epitafium umieszczone jest na tablicy Ferdynanda Zewalda zmarłego w 1935 roku.

Dawny cmentarz ewangelicki w Hucie Porajskiej

Dawny cmentarz ewangelicko-augsburski w Hucie Porajskiej (51.2690844, 19.530056) położony jest kilkadziesiąt metrów od drogi biegnącej przez wieś. W skupisku drzew zachowało się na kilka obramowanych grobów, płyta nagrobna z inskrypcjami w polu naśladującym metalowe tabliczki przybijane do drewnianych krzyży. Jest też grób 14-letniej dziewczyny z okresu okupacji (1941 r.) pokryty lastryko. Przy nagrobkach znajdują się stare znicze, chryzantemy i sztuczne kwiaty.

Góry Borowskie – świadkowie wojen

Borowa to niewielka miejscowość wchodząca obecnie w skład Gminy Wola Krzysztoporska. Charakterystyczną jej cechą jest położenie na jednym z trzech wzniesień kompleksu Góry Borowskie, sięgającego 278 m n.p.m. To właśnie położenie sprawiło, iż miejscowość ta była świadkiem tragicznych wydarzeń I i II wojny światowej.
Kwestie historii cmentarza wojennego w Borowej, podobnie jak i problem analizy działań zbrojnych w rejonie Piotrkowa Trybunalskiego i Bełchatowa w 1914 roku, pozostają w wielu przypadkach nadal nierozwiązane. Ostatecznie na terenie utworzonego w 1915 roku Kreiskommanda w Piotrkowie rozpoczęto organizację szeregu cmentarzy wojennych – najczęściej po jednym na terenie każdej gminy. Niektórzy polegli pochowani zostali na cmentarzach wyznaniowych między innymi w Bełchatowie, gdzie utworzono dzielnicę wojenną na ewangelickim cmentarzu parafialnym.
W 1917 roku rozpoczęto również prace nad organizacją cmentarza w Borowej. Oficjalnie został on utworzony przez władze wojskowe austro-węgierskie w 1918 roku na gruncie o powierzchni 2555 m² (dł., 73 m, szer. 35 m) należącym do Michała Nowaka. Łącznie przeniesiono do nowego miejsca spoczynku 536 ciał, w tym: 189 żołnierzy niemieckich, 176 żołnierzy austro-węgierskich i 171 rosyjskich.
Nowo powstały cmentarz stanowił niezwykłe rozwiązanie pod względem kompozycyjnym. Ulokowany na dominującym nad otoczeniem wzniesieniu, w układzie tarasowym z czterema mogiłami zbiorowymi rozplanowanymi w formie krzyża, z wieloma nieukończonymi po dzień dzisiejszy rozwiązaniami, oddawać miał zapewne prestiż i majestat ówczesnych władz.
Jednym z zadań powojennych organów zajmujących się tematem grobownictwa wojennego, było wykończenie cmentarzy urządzanych przez państwa zaborcze oraz dalsza ich komasacja. Pomimo drobnych remontów poszczególnych cmentarzy, wykonanych w drugiej połowie lat dwudziestych, ich stan ciągle się pogarszał. Sama ewidencja rozsianych na terenie powiatu nekropolii, przy olbrzymich problemach natury komunikacyjnej, stała się niezwykle trudna i czasochłonna. Bardzo szybko tematyką stanu zachowania poszczególnych obiektów, między innymi cmentarza w Borowej, zajęło się Poselstwo Niemieckie w Warszawie wytykając stronie polskiej znaczne zaniedbania w tej materii. Najrozsądniejszym rozwiązaniem wprowadzającym porządek oraz niwelującym chroniczny problem braku środków na utrzymanie licznych cmentarzy wojennych była ich komasacja.
Jak łatwo się domyśleć, na terenie powiatu piotrkowskiego za centralny punkt scaleniowy obrany został właśnie cmentarz w Borowej. Należy nadmienić, iż pretendował on do roli centralnego jeszcze w okresie austro-węgierskim, a zadecydowało o tym w dużej mierze jego położenie na stoku dominującego w okolicy wzniesienia, oddalonego od większych osiedli, a jednocześnie usytuowanego w centrum powiatu. 15 lutego 1932 roku Architekt Powiatowy polecił Urzędowi Gminy w Łękawie […] zbadać na miejscu i obliczyć koszta przewiezienia zwłok poległych, pochowanych na cmentarzach wojennych w Augustynowie, w Rogowcu, oraz w mogile zbiorowej przydrożnej w Kuźnicy /gm. Bujny Szlacheckie/, następnie umieszczenia ich na cmentarzu w Borowej Górze […]. Był to zaledwie początek długiego procesu scaleniowego. Ostatecznie, do 1939 roku do Borowej przeniesiono szczątki żołnierzy pochowanych wcześniej na mniejszych cmentarzach w Kuźnicy, Augustynowie, Chynowie, Gomulinie, Kamieńsku, Rogowcu, i Trzepnicy. Obecnie można oszacować liczbę poległych spoczywających w tym miejscu na ponad 2 tysiące.
Niestety nie był to koniec procesu grzebania w tym miejscu poległych. W 1945 roku na terenie cmentarza zorganizowano kolejne dochówki – tym razem żołnierzy niemieckich poległych w trakcie ofensywy styczniowej. Pochowano ich w dwóch mogiłach. W pierwszej, zorganizowanej na niezwykle niewielkiej powierzchni po lewej stronie od wejścia, przy murze cmentarnym pochowano 24 poległych. Drugą mogiłę stanowił fragment zaadaptowanego do tego celu rowu przeciwlotniczego znajdującego się w tylnej części cmentarza. Wrzucono do niego i zagrzebano ciała 68 poległych. Ekshumacji i przeniesienia szczątków z dwóch wyżej wymienionych mogił dokonano w maju 2010 roku.”
(źródło)

Po ujrzeniu cmentarza (51.322735, 19.487762) z zewnątrz wydaje się dość pusty. Nie spodziewamy się, że jest tak duży. Przekraczając furtkę zaczyna się czuć powagę tego miejsca. Po bokach rzędy metalowych słupków z tabliczkami informującymi o poległych a przed nami wielkie kopce – zbiorowe mogiły.

Niezalesione niegdyś stoki Gór Borowskich zarówno miejscowa ludność, jak i historycy zazwyczaj wiążą jednak z wydarzeniami września 1939 roku, kiedy to zgrupowanie płk. Ludwika Czyżewskiego, utrudniało pochód elementów XVI Korpusu Armijnego w kierunku na Piotrków Trybunalski i Warszawę. Wydarzenia te upamiętnia znajdujący się na wzniesieniu pomnik i park – Bitwy 3 września 1939 roku pod Borowskimi Górami – „Piotrkowskie Termopile” (51.320797, 19.485101).

Bitwa pod Borowską Górą miała miejsce dokładnie 5 września, lecz zacięte walki trwały dokładnie od 2 do 5 września 1939.
Dnia 2 września, po przerwaniu obrony polskiej pod Częstochową, obszar ten miały zabezpieczyć wybrane jednostki Armii Łódź, aby chronić inne jednostki operacyjne głównej armii. Do obrony tego ważnego punktu strategicznego wyznaczono 2 pułk piechoty Legionów (płk Ludwika Czyżewskeigo) i 301. batalion czołgów (majora Edmunda Karpowa). Jak się później okazało rejon ten był kluczowym węzłem oporu na lewym skrzydle głównej pozycji obrony Armii Łódź.
3 września na odcinku Rozprza – Borowska Góra – Księży Młyn pojawiły się polskie jednostki. Niestety, dzień wcześniej, rejon ten zajmowały już jednostki niemieckiej 4 dywizji pancernej (generalobersta Georga-Hansa Reinharda). Wywiązały się pierwsze starcia. Jeszcze przed wieczorem, polskim oddziałom udało się opanować wyznaczony obszar i wyprzeć przeciwnika z zajmowanego rejonu.
4 września polskie szeregi wzmocnił 7. baon ckm z GO Piotrków (gen. bry. Wiktor Thommée), a oddziały zajmujące już dany region zostały włączone do jednostki GO. Rankiem następnego dnia, gdy nasze jednostki zostały przegrupowane nastąpił atak (wypartej kilka dni wcześniej) 4 dywizji pancernej, wspierany artylerią i lotnictwem. Po silnym ostrzale z dział, piechota wspierana czołgami ruszyła na polskie pozycje. Wywiązały się zaciekłe walki, a szczyt przechodził kilkakrotnie z rąk do rąk. Dochodziło do starć na bagnety, a obie strony poniosły spore straty. Liczebność polskich kompanii zmniejszyła się do ok. 50 żołnierzy. Około godziny 19:30 oddziały Reinhardta zajęły Borową Górę, ale pomimo to nasze jednostki broniły się nadal, ostrzeliwując wroga ze stoków wzniesienia. Wymiana ognia trwała do około godziny 22. Polacy wycofali się dopiero po otrzymaniu rozkazu.
” (źródło)
5 września o godzinie 5:45 artyleria niemiecka rozpoczęła szczególnie silny ostrzał pozycji polskich w Górach Borowskich i rejonu wzgórza 278,5. Stanowiska polskie były też bombardowane przez wrogie lotnictwo.
Po przygotowaniu artyleryjskim pozycje obronne III batalionu mjr. Żelazowskiego zostały zaatakowane przez grupę bojową numer 1. Natarcie niemieckie pomimo znacznych strat posuwało się naprzód. Ostatecznie zostało ono powstrzymane dopiero przez dobrze zamaskowane stanowiska karabinów maszynowych. Artyleria III dywizjonu 2 pal skoncentrowała swój ogień na polanie Blizna, gdzie znajdowało się zgrupowanie niemieckich czołgów. O godzinie 20.15 nadszedł rozkaz ze sztabu GO „Piotrków” nakazujący 2 pp Leg. wycofanie do Dłutowa.
Nasze oddziały straciły około 700-800 żołnierzy, w tym co najmniej 16 oficerów. Niestety nie są znane straty wśród jednostek przeciwnika, choć wiadomo, ze były one także znaczne.”
(źródło)

W walkach z okupantem brał udział Franciszek Malinowski, żołnierz II p.p.Leg.. W wyrazach wdzięczności Najświętszej Maryi Pannie za ocalenie zostawił po sobie kapliczkę znajdującą się w pobliskim lesie (51.318494, 19.483019).

Mówiąc o tym okresie historycznym należy wspomnieć o Armii Łódź utworzonej dnia 23.03.1939 r. pod dowództwem gen. J.Rómmla. „Jej głównym zadaniem była obrona ważnych strategicznie obszarów Łodzi i Piotrkowa oraz zabezpieczenie Warszawy przed głównym uderzeniem przeciwnika z kierunku Wrocławia i Opola. W związku z tym, iż nie planowano dłuższych walk na pozycjach przejściowych zdecydowano o budowie schronów żelbetowych tylko na głównej linii obrony. Do 1.09.1939 r. zaplanowanych prac nie zdołano ukończyć, wielu schronów nie wykonano wcale, a część obiektów była w różnym stadium budowy. Schrony już wykonane nie były zamaskowane, a beton był mokry. Rozmieszczenie schronów na odcinkach nie jest ciągłe, między obiektami występują martwe pola. Tylko w niektórych przypadkach obiekty współpracują ze sobą ogniowo, broniąc podejść do sąsiednich schronów. ” (źródło)

Udaje nam się dotrzeć do lekkich schronów piechoty nr 16 i 17 na linii Widawki (łącznie 24 schrony). Schron 17 (51.315409, 19.356018) nie ma wylanego stropu. Jest położony w kępie drzewek, przed którymi stoi tablica informująca o prywatnym terenie.

Dalej w kierunku kopalni między szosą a ciepłociągiem znajduje się schron nr 16 (51.314515, 19.353441). Jest to schron typu lekkiego -stały element fortyfikacji polowej uzbrojony w 1 CKM Browning o kalibrze 7,92 mm. Załogę schronu stanowiło 3 żołnierzy w tym 1 oficer. Obiekt jest typem schronu do ognia jednobocznego ściana czołowa miała grubość metra 20 cm żelbetu i dodatkowo była obsypana ziemia ściany boczne miały metr żelbetu, ściana tylna pół metra a wejście było chronione dodatkowo przelotnią. Obiekt został oczyszczony pomalowany i wykonano dodatkowo okopy.

Poznawanie historii, widząc zostawione przez nią pozostałości, jest bardzo emocjonujące, a poznane fakty zostaną w pamięci na długo. Ciekawych obiektów pokazujących dawne czasy jest jeszcze wiele, będziemy je odkrywać na następnych wyjazdach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Post

Tatry Wysokie – widoki odbierające dech w piersiach

Nowy Rok, nowe góry! Tym razem postanowiliśmy przywitać 2026 w Wysokich Tatrach po słowackiej stronie,…

Chorwacja (2)

Nin Dzisiejszy dzień spędzamy częściowo na plaży, a częściowo zwiedzając miasteczko, w którym mieszkamy. Nin…

Chorwacja (1)

W drogę... Wyniki testów negatywne. Popołudnie i wieczór spędzamy na pakowaniu się. Wstajemy o 2…